Hummus: Pasta z cieciorki zrobiona według tradycyjnego bliskowschodniego przepisu

 Codziennie staramy się aby smak hummusu był zawsze taki sam. Jednak z uwagi na roślinne i naturalne pochodzenie wszystkich składników może się on zmieniać. 

— składniki — cieciorka (62%), oliwa extra virgin (12%), tahini (sezam) (12%), czosnek, sok z cytryny, kumin, sól wielicka. 

Wartość energetyczna w 100g hummusu: 248kcal - 12%Referencyjnej Wartości Spożycia dla przeciętnej osoby dorosłej (8400 KJ/2000 kcal)

 

Jestem czysty, nie biorę konserwantów i sztucznych barwników. Jestem dobry dla wegan. Uwaga Alergicy, hummus zawiera sezam.

PRZEPIS NA HUMMUS - DOKŁADNY

Hummus to pasta z gotowanej ciecierzycy, pasty sezamowej - tahini, oliwy, soku z cytryny i czosnku. Ta skromna lista składników nie oddaje jego wyjątkowego smaku. Nieco bardziej pociągająco wygląda historia jego pochodzenia. Jak wiadomo, ciecierzycę jedzono na Bliskim Wschodzie i w Egipcie już jakieś 10 000 lat temu. Była opularną rośliną uprawianą w Mezopotamii i starożytnym Rzymie. Ziarna sezamu znano w Asyrii i Babilonii. Kto pierwszy zmieszał ziarna ciecierzycy i sezamu, nie wiadomo. Legenda mówi, że hummus, z octem, zamiast cytryny, był podawany na dworze Saladyna, sułtana Egiptu, władcy imperium rozciągającego się od Sudanu po Syrię, od Jemenu przez Półwysep Arabski, północny Irak do wschodniej Turcji. Dziś hummus jedzą: żydzi, muzułmanie i chrześcijanie, je się go w Izraelu, Libanie, Syrii, prawie na całym Bliskim Wschodzie. Wraz z ludźmi zawędrował do Europy. Hummus łączy ludzi, a dokładniej, łączy ich miseczka humusu, z której kawałkami chleba jedzący wybierają kolejne partie pysznej, aromatycznej, sycącej pasty.

 

Hummus stał się bardzo popularny w Europie, zwłaszcza wśród wegetarian i wegan, ze względu na zawartość witamin i składników mineralnych: witaminę C, B6, kwas foliowy, żelazo, mangan, białko, błonnik pokarmowy i kwasy tłuszczowe jednonienasycone. Można go jeść na śniadanie obiad czy kolację, a podany z surowymi warzywami staje się zdrową przekąską. Bez obaw mogą go jeść osoby na diecie bezglutenowej, diabetycy i dzieci.

Pierwszy raz hummus jedliśmy w Berlinie. Kilka lat temu, szwendając się zawędrowaliśmy do malej knajpki. Właściwie było to pomieszczenie wielkości chustki do nosa z czterema stolikami na wysokich nóżkach, przy których na stojąco wcinało się syryjskie smakołyki.

 

W otwartej kuchni uwijał się uśmiechnięty Syryjczyk, a jego berlińska żona podawała talerze wypełnione pachnącą mozaiką kolorów i smaków. Tłok był nieziemski, a większość klienteli stanowili pobratymcy właściciela. Oho, dobry znak, pomyśleliśmy. Zamówiliśmy falafel, a na omastę dostaliśmy hummus. Co to był za smak! Pasta była delikatna, lekko kwaśna, czuć było czosnek i sezam. I jeszcze nieznany, słodko-gorzki kumin. Jedliśmy, jedliśmy i jedliśmy... Poczuliśmy się bezbrzeżnie szczęśliwi i kulinarnie zaspokojeni. Ta potrwa nas znalazła i musiała do nas wrócić. Kropkę nad "i" postawił Bart. Wrócił z Izraela, wręczył mi prezent, półkilogramowe pudełko humusu, i powiedział: "Róbmy hummus dla ludzi". Najśmieszniejsze jest to, że on kompletnie nie umie gotować... I tak zaczęliśmy robić hummus, żeby ludzie byli szczęśliwi.